Nie
lubisz perfum spod znaku Chanel nr 5 lub Sisley Soir d'Orient? Męczy Cię Alien
Thierego Muglera?
Świetnie,
to znaczy, że ten post jest dla Ciebie. Osobiście, cenię sobie piękne zapachy,
ponieważ potrafią podkreślić indywidualny styl, charakter stylizacji,
sprawić, że "zapadniesz w czyjejś pamięci na dłużej, bo będziesz
wyróżniała się czymś, czego nawet słowami nie da się ująć...
Chodzi
jednak o to, by zapach pasował do konkretnej osoby. I tak niektóre perfumy są
na nas komplementogenne, a inne wręcz przeciwnie.
Gdy
kiedyś dostałam próbkę Sisley Soir d'Orient dowiedziałam się, że pachnę jak
stara baba z Rosji (dlaczego akurat stamtąd nie mam pojęcia), podobnie było z
Chanel nr 5. Osobiście te ostatnie kojarzą mi się z olejkiem różanym, który
kiedyś moja babcia przywiozła z Bułgarii. Perfumy Alien wywołały reakcję
mego mężczyzny: "Pierwszy raz wącham perfumy o zapachu domu
pogrzebowego!". Z kolei inne - Ma'Dame Jeana Paula Gaultiera przyprawiają
mnie o ból głowy, zupełnie tak samo jak Azzaro Twist.
Niektórzy
twierdzą, że do pewnych zapachów trzeba dorosnąć, że trzeba się do nich
przyzwyczaić, że wymagają one specjalnego traktowania. Ja jednak sądzę, że
jeśli w pierwszej chwili jakiś zapach nas odrzuca, to nie należy na siłę się do
niego "przyzwyczajać", bo często okaże się, że tak naprawdę on po
prostu do nas nie pasuje.Ja z jakiegoś powodu mam dość wybredny nos, jeśli
chodzi o zapachy damskie. Te, które dla innych są kwintesencją kobiecości, mnie
zazwyczaj odrzucają. Od zawsze natomiast ubóstwiam zapachy męskie - i to
praktycznie wszystkie. Niemalże wszystkie zapachy męskie są dnia mnie cudownie
niemęczące!
Dlatego
właśnie, jeszcze jako młoda dziewczyna, zaczynałam swoją przygodę z perfumami
od Ck One i CK Be. W pewnym momencie jednak zaczęłam szukać jakichś innych
perfum, ponieważ chciałam większej trwałości i po prostu czegoś nowego, co
również by mi pasowało.

Nr 2. Chanel Nr 5 - mimo całego uwielbienia dla domu mody Chanel, po prostu nie.

Nr 3. Ma'Dame Jean Paul Gaultier - dostałam w prezencie i gdy tylko czuję go na skórze stwierdzam, że natychmiast muszę to z siebie zmyć. Tak bardzo mi przeszkadza.

Nr 4. Sisley Soir d'Orient - jeśli chcecie kogoś przydusić... oto idealne narzędzie zbrodni

Nr 5. Lancome Tresor la nuit - zapach dostałam w prezencie i znów okazało się, że dla osób w moim otoczeniu pachnę "starszą panią".

Bardzo chciałabym dowiedzieć się, jakie są Wasze typy?